sobota, 21 stycznia 2012

Biegun


Wybraliśmy się na wyprawę. Na biegun więc nie byle jaką.
Zabraliśmy latarkę, namiot, mapę, prowiant (ciastka) i herbatę w termosie.Mieliśmy sanki , flagę i woreczki na próbki. Jeju jak się cieszę z tego że mamy swoją działkę. Pod blokiem taka przygoda byłaby niemożliwa. A było super. Zobaczcie sami:
Początek wyprawy-studiujemy mapę.
 
Mapa to autentyk.


Ślady niedźwiedzia polarnego !!!!!
Tu przed obozowiskiem 


Ciepły posiłek w namiocie.
 Dotarliśmy , tu rozmawiamy z bazą
przez telefon satelitarny.
Korzystaliśmy też z kompasu.
 Szęśliwi odkrywcy z flagą narodową. Pani przejeżdżająca obok samochodem nam machała.
(Poważnie)

                                                                                   
A tu zebrane próbki flory








3 komentarze:

  1. Justyna ale Ty potrafisz wkurzyć ;)
    też tak chce
    sama bym siedziała w tym namiocie na biegunie
    ZAZDROSZCZE bardzo naprawdę

    my nie mamy działki ;(((((
    już widzę miny ludzi na widok namiotu na śniegu hehe
    Mieszkamy przy sklepie dość gęsto i często uczęszczanym, więc chyba ludzie robiliby nam zdjęcia hehe

    OdpowiedzUsuń
  2. chociaż przypomniało mi się, że kiedyś spałam w namiocie w najdziwniejszych miejscach i jakoś mi nie przeszkadzały miny ludzi ;)
    Pozdrawiam
    Super wymyśliłaś z tą wyprawą

    OdpowiedzUsuń
  3. ekstra! Musimy i my się wybrać na biegun! Wspaniały pomysł:)

    OdpowiedzUsuń