Zabraliśmy latarkę, namiot, mapę, prowiant (ciastka) i herbatę w termosie.Mieliśmy sanki , flagę i woreczki na próbki. Jeju jak się cieszę z tego że mamy swoją działkę. Pod blokiem taka przygoda byłaby niemożliwa. A było super. Zobaczcie sami:
Początek wyprawy-studiujemy mapę.
Mapa to autentyk.
Ślady niedźwiedzia polarnego !!!!!
Tu przed obozowiskiem
Ciepły posiłek w namiocie.
Dotarliśmy , tu rozmawiamy z bazą
przez telefon satelitarny.
Korzystaliśmy też z kompasu.
Szęśliwi odkrywcy z flagą narodową. Pani przejeżdżająca obok samochodem nam machała.
(Poważnie)
A tu zebrane próbki flory
Justyna ale Ty potrafisz wkurzyć ;)
OdpowiedzUsuńteż tak chce
sama bym siedziała w tym namiocie na biegunie
ZAZDROSZCZE bardzo naprawdę
my nie mamy działki ;(((((
już widzę miny ludzi na widok namiotu na śniegu hehe
Mieszkamy przy sklepie dość gęsto i często uczęszczanym, więc chyba ludzie robiliby nam zdjęcia hehe
chociaż przypomniało mi się, że kiedyś spałam w namiocie w najdziwniejszych miejscach i jakoś mi nie przeszkadzały miny ludzi ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Super wymyśliłaś z tą wyprawą
ekstra! Musimy i my się wybrać na biegun! Wspaniały pomysł:)
OdpowiedzUsuń